Rycina przedstawiająca chąśników przenoszących łódź gotową na wyprawę

 Wieletowie (Słowianie połabscy, znani również jako  Wilcy, Lucice, Lutycy)  w czasach Karola Wielkiego na przełomie ósmego i dziewiątego wieku  utworzyli   sojusz czterech plemion słowiańskich. Na ich czele stanął  Dragowit. Pod jego władzą Wieletowie musieli walczyć  z zaborczymi Frankami.

Najazd Karola Wielkiego w 789 roku na ziemie wieleckie zakończył się ich podporządkowaniem  agresorowi. Od tej pory władca Franków  decydował o obsadzie na wiecu  najważniejszych wieleckich przedstawicieli politycznych. Wieletom udało się jednak zrzucić owo  zwierzchnictwo.

W kolejnych latach  miały miejsce liczne starcia Wieletów z królestwem Franków Wschodnich oraz państwem piastowskim.  W 986 roku w wyprawie cesarza Ottona III przeciw Wieletom brał udział Mieszko I. W 995 roku  wspólną wyprawę przeciwko nim zorganizowali cesarz Otton III oraz Bolesław I Chrobry. Jakiś czas później, tj. w 1029 roku sytuacja polityczna zmieniła się i władca polski Mieszko II Lambert zawarł sojusz z Wieletami w celu odparcia ataku cesarza Konrada II.

10 września 1056 roku ruszyła wielka wyprawa potężnej armii saskiej pod dowództwem margrabiego Wilhelma, której czoło stawiły siły wieleckie w rozwidleniu rzek Haweli i Łaby. Tutaj, pod grodem Przecława,  stanęły przeciwko nim połączone siły Związku Wieleckiego. W wyniku krwawej bitwy  wojska niemieckie poniosły druzgocącą klęskę. Dzięki  zwycięstwu Wieleci osiągnęli szczyt potęgi. Stan ten nie utrzymał się długo, ponieważ   już w 1057 roku wybuchła bratobójcza wojna pomiędzy poszczególnymi plemionami lucickimi. W jej wyniku  rozpadł się sojusz międzyplemienny. Przyczyną wojny domowej było niezadowolenie Czrezpienian z  dominacji Redarów w Związku Wieleckim.  Początkowo, kolejne  trzy bitwy wygrali Czrezpienianie, jednak Redarowie uzyskawszy wsparcie Gotszalka Obodrzyckiego, Bernarda saskiego i króla duńskiego, pokonali przeciwników .  Po zaciętych walkach Czrezpienianie zostali zmuszeni do  wypłaty bogatego okupu.

Kilka lat później, tj. w 1068 roku na ziemie Lutyków wyruszyła  wyprawa saska, podczas której najeźdźcy zburzyli wspaniałą świątynię Swarożyca w Radogoszczy.

W latach dwudziestych XII wieku część nadbałtyckich ziem Luciców została podbita przez zachodniopomorskiego władcę z rodu Gryfitów, Warcisława I. Jego państwo – będące lennem księcia polskiego Bolesława Krzywoustego –  sięgało daleko na zachód, po Zatokę Gryfijską (niem.: Greifswaldzką) i w głąb Meklemburgii, a na południowy zachód – ziem plemienia Stodoran, aż po rzekę Sprewę.

Silne księstwo pomorskie, mające wsparcie państwa polskiego, prowadziło ekspansywną politykę, nastawioną na łupieżcze wyprawy. Był to czas  absolutnej dominacji Pomorzan na Bałtyku. Następca Warcisława I – jego brat Racibor – w pierwszym rzędzie dążył do rozbicia sił najbliższego rywala, tj. Eryka II duńskiego, który w 1135 r.  ruszył na wyprawę przeciwko Rugii. Racibor, wspomagany przez siły Rugiów, zdecydował się pokonać duńską flotę jeszcze na wodach wroga i tam też skierował swoje siły. Na widok licznych słowiańskich okrętów, część duńskich jednostek, na czele z Erykiem, uciekła. Pozostałe, zostały otoczone  i poddały się bez walki. Flota Racibora skierowała się następnie  na wyspę Zelandię. W toku najazdu wiele tamtejszych miejscowości  zostało splądrowanych i spalonych, łącznie ze znajdującą się na wyspie duńską stolicą  Roskilde. Miasto oraz port poddały się bez walki i zostały ograbione, natomiast zamek –  pełniący rolę cytadeli broniącej miasto –  Słowianie wzięli szturmem.

Po powrocie Racibor podjął przygotowania do kolejnej, wyprzedzającej  wyprawy, tym razem skierowanej na Konungahelę, największy ośrodek na Półwyspie Skandynawskim.  Posiadał on wielki port i potężny zamek. To zasobne miasto pełniło także rolę miejsca zjazdów królów skandynawskich oraz było centrum pielgrzymkowym, dysponującym relikwią Krzyża Świętego.   Celem akcji wojennej Racibora było zapobieżenie jednoczeniu Skandynawów. Wyprawa, która  ruszyła w 1136 r.,  składała się   z około 650 okrętów, przy czym około dwieście jednostek stanowiły  okręty bojowe, natomiast pozostałe to statki transportowe, zdolne przewieźć po 44 ludzi i  dwa konie. Po dodarciu pod Konunghalę,  na ląd została wysadzona konnica, która okrążyła miasto i zaatakowała je od tyłu. Dzięki temu manewrowi norwescy obrońcy   zostali pozbawieni pomocy z zewnątrz. Oblężenie zakończyło się zdobyciem grodu, grabieżą i wywiezieniem z niego łupów.

Racibor, książę Pomorza, podczas tego i kolejnych najazdów porwał tysiące Skandynawów, część pozostawił sobie a resztę sprzedał w niewolę kupcom arabskim i żydowskim na targach w Wolinie  i Szczecinie.

Kolejne starcie miało miejsce w 1137 roku, kiedy to  Eryk II – uzyskawszy pomoc Norwegów –  zebrał  flotę wojenną u wybrzeży obecnej Szwecji. Wiedząc o tym, Pomorzanie pod wodzą księcia Racibora I  zaatakowali i zniszczyli okręty Eryka  oraz Norwegów, a zaraz potem złupili duńskie wybrzeża.  

W 1153 roku Słowianie ponownie najechali  Zelandię. Celem było zdobycie   najcenniejszego towaru, jaki można było osiągnąć podczas najazdów, czyli ludzi, których następnie wystawiano na sprzedaż. Korzyści te były inspiracją wielu napadów. Od VI wieku aż do 1184 roku, realizowali je tzw. chąśnicy, czyli wojownicy słowiańscy, wyprawiający się na swoich okrętach z baz w Arkonie, Kołobrzegu, Zwierzynie, Stargardzie, Szczecinie, czy Wolinie. Ofiarą najazdów padały głównie ziemie Skandynawów. Szczególny lęk budzili słowiańscy Ranowie, których czternastometrowe, czarne statki z równie czarnymi żaglami siały postrach już swoim wyglądem. Ich zwrotne i szybkie okręty nie miały sobie równych, a szał bojowy Ranów powodował powszechną panikę. Wykorzystując dominującą pozycję Ranowie znani byli nie tylko z niszczących najazdów, ale również z handlu. Głównym ich towarem były solone śledzie, które rozprowadzali na szerokim obszarze, aż do portów w Hiszpanii. Żyjący w XII wieku duński kronikarz Saxo wspominał o potędze chąśników: ”W owych czasach rozzuchwalili się piraci: od granic Słowian, aż po rzekę Eiderę wszystkie wsie na wschodzie opuszczone przez mieszkańców leżały odłogiem. Zelandia, wyczerpana i wyniszczona od południa i wschodu, pozostawała w odrętwieniu. Na Fionii rozboje nie pozostawiły niczego oprócz garstki mieszkańców. Falstria, zwarta nie tyle swym obszarem, co odwagą i męstwem mieszkańców wyrównywała niedostatki małości […] Lollandia zaś, chociaż od Falstrii okazalsza, starała się uzyskać spokój za okup w pieniądzach. Reszta pustką zaległa”.

Pod koniec VII wieku Normanowie duńscy, norwescy i szwedzcy zaczęli  organizować się w podobne grupy. Ich uczestników nazywano wikingami. Zbrojne wyprawy wikingów dotarły w głąb dzisiejszej Rosji i Ukrainy, podbiły Wyspy Brytyjskie, Irlandię, tereny dzisiejszej Normadii we Francji, oblegały Paryż. Wypady ich sięgały aż po Morze Śródziemne. Nigdy, jednak –  do końca epoki wikińskiej, która nastąpiła w XI wieku – nie próbowali śmielej  najeżdżać ziem lechickich.  Wikingowie doskonale wiedzieli, że będą mieć problemy  w starciu z liczną flotą  Słowian nadbałtyckich.Dalej na południe, mogli się już tylko spotkać z armią ekspansywnych, żądnych podbojów  Polan. Co mogło czekać niezbyt liczne oddziały wikingów w starciu ze stałym wojskiem, którego głównym celem była grabież i udział w łupach?

Upadek potęgi Słowian nadbałtyckich  nastąpił dopiero w drugiej połowie XII wieku po wojnach w latach 1160–1163 …