artykuł własny – autor: Grzegorz J.

W pobliżu wsi Kuźnica Głogowska w woj. lubuskim kilka miesięcy temu został znaleziony  skarb z okresu kultury łużyckiej pól popielnicowych. Odkrycie zostało ogłoszone w lipcu 2019 r.  z powodu utrzymania tajemnicy w związku z pracami na stanowisku archeologicznym. Artefakty w postaci dwóch bransolet ze złotego drutu są datowane przez archeologów na 2,5 – 3 tys. lat. Znalezisko to jest określane jako cenne i rzadkie, identyfikowane z okresem halsztackim. Skarb  ma w niedługim czasie trafić do zasobów tworzonej izby muzealnej przy Fundacji Archeologicznej w Bytomiu Odrzańskim.

Tutaj zamieszczam link do obejrzenia bransolet:

https://gazetalubuska.pl/zloty-skarb-w-radzyniu-kolo-slawy-mieszkaniec-podczas-joggingu-w-lesie-znalazl-cenne-przedmioty/ga/c1-14268101/zd/37239657

Podobne ozdoby ze złotego drutu pochodzą ze skarbu odnalezionego po drugiej stronie Nysy Łużyckiej  w Niemczech Wschodnich.  W Eberswalde na obszarze cegielni na północny zachód od wsi w XIX wieku znaleziono depozyt ze środkowej epoki brązu. Jest on datowany na IX w. p.n.e. i zawiera  30 przedmiotów (większość z brązu). Wskazują one na różne wpływy kulturowe z północnej i południowej lub południowo-wschodniej Europy, które spotykają się tutaj na obszarze między Łabą a Odrą. 

https://pl.wikipedia.org/wiki/Eberswalde#/media/Plik:Eberswalder-goldschatz.jpg

Również  na obszarze  województwa lubuskiego,  ale mniejsze  od kuźnickich rozmiarów bransolety i wykonane nie ze złota, ale z brązu (datowane na okres halsztacki) znaleziono  w czasie badań grodziska ludności kultury łużyckiej w Wicinie.  

Podobieństwo wynika z plecionych fragmentów biżuterii.


https://pl.wikipedia.org/wiki/Wicina_(stanowisko_archeologiczne)#/media/Plik:Bransoleta_wicina_wisnia6522.jpg

Jako alternatywną historię bransolet kuźnickich może wskazywać inne, niedalekie  Kuźnicy odkrycie, także z tego samego, przypuszczalnego okresu : tzw. scytyjski złoty skarb z Witaszkowic.

5 kg skarb zawiera między innymi:

1.ozdoba w kształcie tarczy,

2.  zawieszka,

3. okucie sakwy na łuk i strzały w kształcie ryby, na której umieszczone są scenami polowań zwierząt drapieżnych,

4. krótki miecz scytyjski (akinakes)),

5. okucia sztyletu,

6. okucia pochwy .

fot. domena publiczna

Do tej pory przypuszczano, że przedmioty te należały do jednego ze scytyjskich przywódców, który zginął w czasie walk z miejscową ludnością kultury łużyckiej.

„Odkrycie to pozwoliło nam odrzucić powszechnie dawniej panujące przekonanie, że „skarb z Witaszkowa” stanowił łup wojenny zdobyty przez miejscową ludność w czasie starcia ze scytyjskimi najeźdźcami, bądź też grób wodza scytyjskiego – podsumowuje prof. Kobyliński”. Podaję link do całego uzasadnienia

Ustalono miejsce ukrycia scytyjskiego złota

Wątpliwości  czy to o pokojowe współistnienie ludzi kultury łużyckiej ze Scytami  rzeczywiście chodziło są mawet na stanowiskach archeologicznych w Wicinie.  Konieczność ochrony dobytku doprowadziła do powstania wału drewniano-ziemnego. Zbudowano go w VII w. p.n.e. Dzięki produkcji brązu w osadzie kwitnął handel. Pod koniec VI w. p.n.e. rozpoczęto przebudowę i wzmocnienie wałów obronnych. Nowy wał został wybudowany w 75%. Jego wysokość wynosiła 6 m, a szerokość 10 m u podstawy. Wykonany był w postaci skrzyń z bali drewnianych. Ustawione były one na rusztowaniu z wielkich drzew układanych na przemian w dwóch warstwach, wzmocnionym wbijanymi słupami. Skrzynie wypełniały kamienie, glina i piasek. Po zewnętrznej stronie wału wbite były ukośnie zapory i zasieki. W czwartej, nieprzebudowanej części, zachował się pierwotny wał, niższy i węższy. Odcinek ten nie został przebudowany z powodu najazdu Scytów na osadę.

O najeźdźcach świadczą pozostałości broni na terenie osady (liczne groty strzał i czekany typu scytyjskiego). Osada została zdobyta przez najeźdźców, a tamtejsza ludność dostała się do niewoli, częściowo zaś została wymordowana. W trakcie prac wykopaliskowych odkryto w zgliszczach spalonej osady szkielety kobiet, dzieci oraz starszych mężczyzn. Prawdopodobnie napad miał miejsce w dzień i kompletnie zaskoczył osadników, gdyż przy ich szczątkach znaleziono osobiste ozdoby. Mieszkańcy nie zdążyli przygotować się do obrony bądź nie mogli się bronić. Brakuje bowiem śladów walki bądź ciał najeźdźców. Osada została całkowicie spalona.

22.07.2019 – dołączone przez Grzegorz J.

Opinia WG – 24.07.2019
Dołączona mapa to ilustracja, że informacje Ptolemeusza bezbłędne nie są…
Jak widać, Morze Azowskie jest trochę za duże, więc Don uchodzi do niego na szerokości Kujaw.
Natomiast „góry” są rozmieszczone przez autora mapy w trochę dowolny sposób. Amodockie (czyli podolskie Tołtry) są za mocno na wschód (55° długości), Bodinus to równo 55° szerokości (Wysoczyzna Mińska), a Alańskie (Wyżyna Smoleńska) i Ryferyjskie (Wałdaj?) pasują. Ale jak widać, wymiar stopnia szerokości jest za mały (jak w przypadku ziem polskich).
Rozmieszczenie plemion to oczywiście jest kwestia interpretacji wskazówek typu „powyżej”, więc np. stepowi Aorsowie wylądowali na ukraińsko-białoruskim pograniczu (wyrojenie się z bagien Prypeci?).
Niestety, mamy w tym wszystkim mocny przechył sarmacki i zachodnia część Sarmacji została pominięta. Do tego tradycyjnie wielki naród Wenedów został potraktowany jak mniejsi sąsiedzi.
Wskazanie Wenedów przy Zatoce Wenedzkiej należy zaś traktować tak samo, jak informacje, że Peucyni zamieszkiwali Sarmację od strony Dacji, a plemiona sarmackie od strony Donu. Po prostu są to trzy główne etnosy, pomiędzy które należy tę część Europy podzielić (zgodnie ze wskazówką Tacyta, czyli pomiędzy sarmackich stepowców i osiadłych Wenedów oraz Peucynów).
Położenie Wenedów bliżej określa mniejsze sąsiedztwo. To między innymi Goci nad dolną Wisłą, Awarini od strony źródeł Wisły, Wieleci nad wschodnim Bałtykiem, Galindowie, Sudini i Stawanowie na pograniczu z Alanami (a nie na Mazurach…) oraz Igylliones i Kostobokowie od strony góry Peuki, czyli Pikuju w ukraińskich Bieszczadach.
Z tego wynika tyle, że wielki naród Wenedów to wschodnia część ówczesnych Słowian (tych, których część przeszła Karpaty i jako Sklaweni skolonizowali Bałkany). Tak w przybliżeniu mowa o Białorusi (pod Smoleńskiem mamy już góry Alanów), północnej Ukrainie i wschodniej Polsce.
Notabene; mapa tego nie pokazuje, ale we wschodniej Polsce wg danych Ptolemeusza powinny być Góry Wenedzkie. Konkretnie – na północnym Mazowszu. Jednak tu mamy ewidentne zepsucie oryginalnego przekazu. Szerokość bowiem powinna być podobna jak w przypadku Peuki, gdyż Ptolemeusz połączył wszystkie „góry” w jedno pasmo przecinające całą Sarmację. To pasmo powinno więc zaczynać się od Wisły, czyli od zachodnich Karpat (których u Ptolemeusza zbiegiem opisanych wyżej okoliczności nie znajdziemy).
Reasumując. Nie bądźmy tacy szlachecko-sarmaccy i zostawmy Polskę wraz z okolicą wielkim ludom – Lougiom i Wenedom. Bo sarmatyzm Polaków wynika głównie z tego, że nazwa z Ptolemeusza pasowała do państwa polsko-litewskiego (i z tego, że pozwoliliśmy, by Skandynawowie wraz z nazwą Gotów ukradli nam też nazwę Wenedów).